Ekonomista, który nie został lekarzem - Tomek w zespole GdziePoLek

udostępnij:

W moim domu od zawsze najważniejsze były 3 dziedziny: medycyna, sport i ekonomia. Tata ekonomista i mama lekarz w mocny sposób inspirowali moje patrzenie na świat. Ekonomia i medycyna w moim życiu znajdowały dla siebie miejsce i przeplatały się ze sobą. Tak samo jak GdziePoLek, który łączy ochronę zdrowia z biznesem, i dlatego zdecydowałem się zasilić jego szeregi.

Swoje pierwsze kroki związane z przedsiębiorczością stawiałem już w podstawówce, kiedy to prowadziłem “usługi przewozowe”. Woziłem dzieci przez cały park na bagażniku mojego roweru za 10 groszy. Pieniędzy za dużo nie zarobiłem, ale dzięki mojej usłudze kilku osobom udało się szybciej przedostać na drugi koniec skweru.

Moja przygoda z medycyną zaczęła się trochę później, bo w gimnazjum, kiedy to udało mi się wygrać olimpiadę biologiczną. Chęć pomagania ludziom i zostania lekarzem była we mnie coraz silniejsza, a po obejrzeniu filmu "Patch Adams" z Robinem Williamsem w roli głównej byłem już praktycznie pewien tego wyboru. Naturalnym krokiem był wybór klasy biologiczno-chemicznej i zmierzanie ku wymarzonym studiom medycznym.

W drugiej klasie liceum dusza ekonomisty zaczynała jednak coraz silniej dawać o sobie znać, zaczęło mi się w tej dziedzinie coraz więcej udawać, począwszy od olimpiad, przez konkursy ogólnopolskie, po tworzenie własnej firmy. Miałem wrażenie, że tutaj pasuję, mogę zrobić coś twórczego i potrzebnego nie tylko dla siebie, podczas gdy medycyna wydawała mi się wtedy odtwórczą pracą polegającą na wykonywaniu jasno określonych procedur.

Wiedziałem, że jeśli chcę dalej rozwijać się w ekonomii/przedsiębiorczości, muszę poszukiwać okazji do zdobycia praktycznego doświadczenia. Dlatego zafascynowany inspirującymi wystąpieniami ekspertów z różnych branż w trakcie konferencji TED dołączyłem do zespołu TEDx RawaRiver i pomagałem przy organizacji kilkunastu wydarzeń, m.in. TEDx Award czy TEDx MED. Następnie sam miałem okazję wystąpić podczas TEDx Warsaw Youth. Po tych sukcesach naturalne wydało mi się wybranie SGH jako swojej alma mater.

Tomek Radziejewski na TEDx, 2015 r. Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=TR2YuEKHpx0

Studia i co dalej…?

Pierwszy rok upłynął mi pod szyldem start-upów, wykładów z ekonomii prowadzonych przez prof. Bogusława Czarnego oraz języka niemieckiego. W ramach działalności w Studenckim Kole Naukowym Biznesu współorganizowałem dużą konferencję start-upową – Let’s Start-up – i świat ten wydawał mi się coraz bliższy. Fascynował mnie proces tworzenia firmy. Od powstania idei po wdrożenie jej w życie i tworzenie modelu biznesowego, a najbardziej to, że można w ten sposób wpłynąć pozytywnie na otaczający świat. Może jest to nieco idealistyczne, ale wierzę, że większość biznesów ma pozytywny wpływ na społeczeństwo.

Cały czas brakowało mi jednak tego pierwiastka medycznego. W wolnych chwilach czytywałem "Biologię" Villego, Puls Medycyny czy Rynek Zdrowia, a myśl o związaniu się z zawodami medycznymi była coraz silniejsza.

Postanowiłem, że muszę w jakiś sposób połączyć te dwie dziedziny. Nie wydaje się to jednoznaczne, ale GdziePoLek to robi, łącząc w sobie ekonomiczną wartość dodaną dla współpracujących stron oraz chęć pomocy pacjentom w dotarciu do aptek.

Rynek farmaceutyczny jest dla mnie mniej znany niż ten medyczny, ale równie fascynujący. Są to specyficzne branże, w których najważniejszą wartością powinna być pomoc pacjentom, a nie tylko maksymalizacja zysku, chociaż często te dwa cele idą ze sobą w parze.

Czas na pracę. Konsulting czy start-up?

Pod wpływem wielu warsztatów konsulting zaczynał mnie coraz bardziej fascynować, spędzałem czas na czytaniu branżowych publikacji, rozwiązywaniu case'ów. Poznawałem coraz więcej związanych z tym ludzi i w konsekwencji rozpocząłem pracę w Boston Consulting Group, gdzie współpracowałem m.in. z firmą budowlaną czy hurtownią farmaceutyczną.

Doświadczenie w korporacji dało mi pogląd na to jak wygląda praca w dużej firmie. Mimo, że współtworzy się dużo większe projekty, to mój wysiłek w małym stopniu miał bezpośrednie przełożenie na ostateczny efekt, co zachęciło mnie do spróbowania swoich sił w start-upie.

Dlaczego GdziePoLek?

Informacje o GdziePoLek znalazłem podczas targów start-upów w SGH. Po wysłaniu CV, szybko otrzymałem zaproszenie na rozmowę, która mnie całkowicie zaskoczyła. Zamiast sztampowego skupienia się na moim życiorysie, Marta i Dina chciały poznać mnie jako człowieka. Nietypowość tej rozmowy sprawiła, że było to dla mnie duże wyzwanie. Odpowiedź, również niekonwencjonalnie, otrzymałem jeszcze przed opuszczeniem budynku. Poprosiłem jednak o 1 dzień zastanowienia. Mimo, że dostałem oferty z kilku dużych firm, m.in. z popularnej wśród studentów "wielkiej czwórki", wybrałem start-up, w którym moja praca będzie miała realny wpływ na rozwój firmy. 

Tomek Radziejewski w okolicach biura GdziePoLek

Komentarz od GdziePoLek

Tomek, podobnie jak Gosia, którą przedstawialiśmy Wam we wcześniejszym wpisie, łączy studia ekonomiczno-biznesowe z doświadczeniami w obszarze ochrony zdrowia. Wydaje się, że osoby o takim profilu doskonale pasują do naszego zespołu, gdzie mogą wykorzystać wiedzę zdobytą w trakcie studiów w interesującym ich obszarze.

U Tomka widzimy ponadto, że dużą frajdę sprawia mu bezpośredni kontakt z farmaceutami. Jest to bardzo ważny element naszej pracy, dlatego cieszymy się, że możemy śmiało wysyłać go do naszych partnerskich aptek - na pierwszą linię frontu zmagań o zadowolenie klienta.

Nieco gorzej od poszukiwań SGH-owców z farmaceutyczno-medycznym zacięciem idzie nam natomiast poszukiwanie farmaceuty z biznesowo-programistyczną pasją, ale jeśli już znajdziemy taką osobę, to na pewno pochwalimy się na blogu :)

Inne artykuły na blogu